Dzieje hippiki rycerstwa europejskiego są jednym z najczęściej poruszanych tematów na forach historycznych. Ile ważył rycerz w zbroi? Jak nakładano zbroję na konia? Jak naprawdę wyglądała szarża? I co najważniejsze - jak te stalowe kolosy mogły się poruszać? Na wszystkie te pytania postaramy się odpowiedzieć w niniejszym dziale. Witajcie w epoce szczęku mieczy i ciężkiego rumoru obutych w żelazo kopyt - oto średniowiecze właśnie.
Ówczesna literatura wymienia najczęstsze błędy dokonywane przez zawodników biorących udział w turniejach:
a. unikanie starcia i lęk przed konsekwencjami,
b. schodzenie z linii ataku w celu uniknięcia uderzenia,
c. wadliwa postawa jeźdźca,
d. wadliwe operowanie kopią, trudności z jej odpowiednim trzymaniem,
e. zbytnia zapalczywość,
f. używanie zbyt ciężkiej kopi,
g. nagłe zmiany kierunku natarcia kopią.
Ciekawie obrazuje to pewien kronikarz grodzki opisując pojedynek konny na kopie „z barierką”, angielskiego i polskiego rycerza na turnieju za panowania Kazimierza Jagiellończyka:
„ (…) przypuszczono ich znowu do ćwiczenia z kopią, lecz Anglik nie bez podstępu chcąc bok Jakubowi przeszyć ostrzem włóczni, uderzył mocno swą kopią w środek przegrody, a siłą zamachu wyrzucony z siodła, złamał sobie łopatkę i walczyć dłużej nie był w stanie”.

Począwszy od połowy XII wieku turnieje zwłaszcza na zachodzie Europy odbywały się niezwykle często. Źródła mówiące o tym procederze na terenie północnej Francji informują że konkursy turniejowe odbywały się w tamtejszych ośrodkach średnio co dwa tygodnie. Bywało że przybywało na nie ponad 20 000 rycerstwa i publiczność sięgająca niemal 80000 widzów (Moguncja 1184 r.). Słynnym był rajd rycerza Ulricha von Lichtensteina, który nie mogąc zdobyć względów wymarzonej damy, przemierzył Wenecję, Italię, Austrię i Czechy walcząc z każdym kto rzuci mu wyzwanie. Pokonani przez niego przeciwnicy musieli skłonić się we wszystkie strony świata głosząc cześć oblubienicy Ulricha, za co otrzymywali od niekochanego rycerza złoty pierścień. Jeśliby Ulrich jednak przegrał przeciwnik zabierał mu konie. Waleczny rycerz w trakcie swojej drogi skruszył 307 kopii i rozdał 271 pierścieni.
Turnieje inscenizowano także z myślą o rolach kobiecych, które odgrywały np. królową Ginewrę. Turnieje nie były tylko bitwą rycerzy, ale także miejscem gdzie tłumami ściągali kuglarze, handlarze, oszuści, złodzieje, żebracy i prostytutki. Kościół do końca XIII wieku gromko potępiał turnieje, później gdy przyjęły one bardziej dworską formułę traktował je jak zło konieczne. W XII i XIII wieku rycerzom, którzy zginęli w turniejach, kościół odmawiał prawa do chrześcijańskiego pochówku, czyniąc jedynie modlitwę pokutną. Księża gorszyli się piętnując najgorsze pokusy czyhające na uczestników walk a więc: pychę, obżarstwo, chciwość, zazdrość, rozpustę, nienawiść.
Duchowieństwo powoływało się także na fakt, że turnieje odciągają rycerstwo od krucjat. Straszono rycerzy, że ci którzy zginą w turnieju będą w piekle nosić rozżarzoną zbroję, kąpani będą w siarce oraz zmuszani do nierządu z ropuchami. Wiele było także opowieści o duchach zabitych w turniejach rycerzy, którzy wracali po śmierci, by ukarać swych zabójców. Nierzadko bywało, że uczestnicy turniejowi bardzo się przyjmowali tymi pogróżkami i jako pokutę obierali przyłączenie się do krucjaty. Z czasem wraz z przyjmowaniem przez turnieje coraz łagodniejszej formy kościół zaczął rezygnować z restrykcji i ekskomunik. W 1316 roku papież Jan XXII zniósł wszystkie zakazy kościelne uderzające w turnieje.