Przed starciem ustalano dokładnie liczbę gonitw. W Hiszpanii popularnym był zwyczaj konnych bitew na kije przed starciem na kopie. Specjalnością włoską była konkurencja ciskania włócznią konno do celu. Takim zawodach towarzyszyły bitwy na kije w których uczestniczyli wszyscy członkowie społeczeństwa od wieśniaka do rycerza. W XIV wieku niezwykle popularne były turnieje symulowane, w których rycerze wcielali się w bohaterów legend i opowieści. Wszędzie niezwykłą popularnością cieszyła się konkurencja zwana quintaine. Były to zawody w walce z obrotowym manekinem, który na jednym ramieniu miał zawieszoną tarczę, na drugim zaś ciężki worek. Jeżeli rozpędzony jeździec kopią lub mieczem nieprecyzyjnie uderzył do tarczy, wtedy worek z przeciwległego ramienia manekina zwalał go z konia ciosem w plecy ku wielkiej uciesze tłumu. Manekin często zamiast tarczy posiadał figurkę Turka, która jeżeli została trafiona miedzy oczy, nie obracała się. Wielka popularnością cieszyły się także gonitwy do pierścienia gdzie cwałujący rycerz musiał trafić końcem włóczni w środek obręczy lub w samą obręcz zawieszona na słupie. Pod koniec XV wieku zrodziła się także moda na turniejowe inscenizacje tryumfalne na cześć władcy. Były to kolorowe pochody przedstawiające alegoryczne sceny, pełne przepychu i egzotycznych strojów.
Klasyczne turnieje rycerskie XII - XIII wieku były niezwykle krwawym sportem, zakazywanym przez władze kościelne. Rozgrywano je poza miastem na wyznaczonym terytorium. Niewiele różniły się one od wojny i polegały na walkach dwóch rywalizujących grup zbrojnych. Turnieje takie mogły trwać nawet kilkanaście dni. Sezon trwał od lutego do listopada z wyjątkiem świąt. Walczono od rana do zmierzchu. Były to regularne wielotysięczne bitwy na które utytułowany rycerz przybywał z armią kompanów sięgającą nawet do 200 – 300 rycerzy i ponad 1000 pieszej czeladzi. Te specyficzne bandy zawodowców turniejowych objeżdżały kolejne miejsca konkurów, oficjalnie dla chwały, nieoficjalnie zaś dla zysku finansowego. Same nagrody początkowo były symboliczne (szczupak, niedźwiedź, córka na wydaniu) później już bardzo drogie (koń z rzędem, klejnoty, biżuteria, broń). Prawdziwe pieniądze zdobywano jednak na okupach za pojmanych jeńców, zdobycznej broni oraz na zdobytych koniach. Jeden z najbardziej znanych rycerzy turniejowych Wilhelm Marszałek miał, np. sposób na pojmanie jeńca przez chwytanie wodzy jego rumaka i porywanie go wraz z właścicielem, galopując z dzierżonymi wodzami w bezpiecznej odległości od miecza porywanego nieszczęśnika.
Nierzadko owe bitwy przenosiły się na ulice miast i lokalne zabudowania. Jedna z barwniejszych opowiastek Wilhelma Marszałka opowiadała o zdarzeniu, gdy turniej przeniósł się na ulice jednego z lokalnych miasteczek. Marszałek dzierżąc swoim zwyczajem wodze kolejnego pretendenta do okupu, galopując przez ulice obejrzał się do tyłu i spostrzegł że siodło porwanego jest puste. Po chwili okazało się że ów zawisł na zbroi, na jednej z przydomowych rynien.
W trakcie turnieju piesza czeladź broniła swego pana podczas upadku lub podcinała strzemiona przeciwnikom w trakcie walki. Walczyli oni mieczem, kijem, łukiem, rzadziej kuszą.
Podstawowe manewry taktyczne w trakcie walki turniejowej XII – XIII wieku to:
a. wstępna szarża,
b. nagły skręt pędzącej szarży na jedno ze skrzydeł grupy przeciwnika,
c. walka jednego rycerza przeciw kilku innym, gdzie dążono do zrzucenia z siodła najbliższego i odparowywania reszty,
d. walka indywidualna pomiędzy dwoma rycerzami,
e. pogoń za uciekającym przeciwnikiem,
f. ucieczka przed nacierającym przeciwnikiem.

Prawą rękę dzierżącą kopię chroniła najczęściej gruba rękawica ze skóry. W turniejach ważną role odbywały starcia piesze, pominiemy je jednak bowiem to nie piechurzy są bohaterami tej książki.
Turniej kończył uroczysty bal, ucztowanie i tańce z niewiastami, spośród których wybierano królową turnieju. Mniej lub bardziej szczęśliwa wybranka wręczała nagrodę zwycięzcy turnieju. Mimo iż turnieje były ćwiczeniem i swoistą przyjemnością nierzadko zdarzały się nieszczęśliwe lub celowe wypadki śmiertelne pośród rycerstwa (czeladzi która ginęła w dużych ilościach nie liczono). Zdarzało się że turniejowe podjęcie wyzwania przeradzało się w tzw. „sądy boże” gdzie w wyniku niemożności docieczenia prawdy dopuszczano starcie na broń ostrą. Przykładem może tu być legendarne podanie Jana Długosza o pojedynku Bolesława Wysokiego z wyzywającym go włoskim rycerzem, które odbyło się w Mediolanie w 1161 roku podczas koronacji cesarza niemieckiego Fryderyka Barbarossy:
„ W największym pędzie koni ścierają się najpierw kopiami, lecz kiedy cios rycerza z Mediolanu chybił, a Bolesław, Książę Polski, tak go kopią ugodził i potrząsnął nim że olbrzym odniósłszy ranę śmiertelną, osunął się z konia na ziemię, by wyzionąć ducha. A Bolesław (…) sam również zeskoczył z konia. Dobija leżącego olbrzyma i obdarte ze zbroi martwe ciało zostawia na środku placu”.