Strona Główna > Historia

Koń i jeździectwo średniowiecznej Europy VIII-XV w.

ABig ANormal ASmall

dodano: 04.02.2010


500-59f65762dbfa3f074b68090d1aefc2d5-KONIK

Dzieje hippiki rycerstwa europejskiego są jednym z najczęściej poruszanych tematów na forach historycznych. Ile ważył rycerz w zbroi? Jak nakładano zbroję na konia? Jak naprawdę wyglądała szarża? I co najważniejsze - jak te stalowe kolosy mogły się poruszać? Na wszystkie te pytania postaramy się odpowiedzieć w niniejszym dziale. Witajcie w epoce szczęku mieczy i ciężkiego rumoru obutych w żelazo kopyt - oto średniowiecze właśnie.




Sierżantów wydzielano zapewne w osobny hufiec i z nich wysyłano patrole. Wobec tego zdaje się być jasne, dlaczego regulamin nie wspomina o nich w marszu czy w bitwie. Nie wiadomo jednak, jak odbywało się przejście z szyku rozwiniętego do kolumny trójkowej, skoro za rycerzami stali sierżanci. Być może jednak, iż zaraz za rycerzem stał pachołek z koniem bojowym i kolumna formowała się przez indywidualnie wykonany zwrot w prawo lub w lewo rycerza i pachołka z koniem bojowym. Sierżanci robili zwrot albo równocześnie, albo osobno i formowali oddzielną kolumnę. Każdy z nich miał tylko jednego konia.

W przepisach marszowych silny nacisk położono na zasadę, że nie wolno, poza koniecznością przeprawy, dwóm ludziom jechać na jednym koniu. Chodziło tu o szanowanie koni, a chętnymi do owej jazdy we dwóch byli zapewne ci, którzy konie potracili w walkach czy marszach. Nadużycie to musiało występować często, skoro trzeba je było specjalnie wymieniać.

Zatrzymywanie się na postój stanowiło moment niebezpieczny ze względu na łatwość zaskoczenia. Przepisy były tu szczegółowe. Miejsce obozu wytyczano przez zatknięcie chorągwi i otoczenie sznurami miejsca na kaplicę. Wytyczenie obozu nie było jeszcze rozkazem rozbijania go; tylko wielki mistrz i kapelani natychmiast mogli stawiać swoje namioty oraz namiot przeznaczony na kaplicę. Reszta czekała w szyku konnym na rozkaz wielkiego marszałka. Namioty stawiano dookoła kaplicy tak, by konie znajdowały się wewnątrz łańcucha namiotów. W ten sposób łatwiej było ich pilnować. Jeden namiot przypadał według późniejszych przepisów na czterech braci. Zapewne zasadę tę stosowano od początku, zasadniczo zakonnicy sypiają bowiem albo pojedynczo, albo co najwyżej po trzech. Dookoła namiotów musiało być wiele miejsca na konie, ponieważ dostojnicy mieli liczne poczty: wielkiemu mistrzowi towarzyszyło na wojnie szesnastu ludzi z osiemnastoma końmi.

Sam wielki mistrz miał stale cztery konie do osobistego użytku, a na wojnie dostawał jeszcze dwa – obrządzało je zapewne trzech pachołków. Do tej liczby dochodziło sześciu konnych w poczcie, dwa konie juczne z pachołkiem, dwóch rycerzy prawdopodobnie z pachołkami i dwóch pieszych gońców. Wielki marszałek miał w poczcie swoim dwóch braci, ponadto wicemarszałka, dwóch turkopolów, z których jeden wiózł proporzec, prócz tego konie osobiste i pachołków. Wielki komtur prócz koni własnych miał w orszaku dwóch braci i dwóch turkopolów. W ten sposób dookoła kaplicy musiał być wielki majdan, z zewnątrz otoczony łańcuchem namiotów, przy czym stawiano je w kolejności przyjazdu. W czasie działań wojennych, w okolicach niebezpiecznych, mimo rozbijania obozu, nie było wolno bez osobnego rozkazu rozkiełznywać czy karmić koni. Widocznie konie osiodłane, a może i rozsiodłane, ale okiełznane stały tak długo, aż dowódca uznał, że można je karmić bez niebezpieczeństwa zaskoczenia. W obozie panował surowy rygor. Nie było wolno bez rozkazu lub pozwolenia wysyłać z obozu koni po drzewo czy trawę.

Organizacja taborów jest mało znana. Używano do przewożenia sprzętu koni jucznych i mułów, wiedzionych przez pachołków karawanowych. Działała też kuźnia polowa zarządzana zwykle przez sierżanta, podobnie jak siodlarnia i rymarnia polowa. Przy kuźni był zapewne lazaret koński. Jak wspomniano, taborem dowodził wielki marszałek, a funkcję oficera furażowego pełnił wicemarszałek. Zaprowiantowanie ludzi należało do szafarza, który podlegał wielkiemu komturowi. Braciom wolno było zbierać dla siebie owoce i trawę – resztę zdobytej żywności musieli dosyłać szafarzowi, a ten decydował, czy zostawić im ją do użytku, czy zabrać do zapasów ogólnych. Bracia, którzy dzięki szafarzowi otrzymywali w ten sposób więcej żywności, mieli moralny obowiązek udzielania jej innym. Wobec centralizacji zaprowiantowania funkcje szafarza należały do trudnych i odpowiedzialnych. Musiał on dbać o napój, żywność i opał. Kuchni zresztą nie było, stąd każdy gotował dla siebie i posyłano pachołków po drzewo i suchą trawę na podpałkę podczas postojów. Zdaje się, że zaprowiantowanie przedstawiało się skąpo wobec trudności transportowych i trzeba było liczyć na polowanie oraz rabunek kraju nieprzyjacielskiego, by wyżywić wojsko.

Kawaleria krzyżacka poza kawalerią templariuszów i joannitów zdobyła sobie zaszczytną kartę w dziejach wojen krzyżowych, a głównie w podboju Prus. W Palestynie działali głównie templariusze i joannici, których żelazne hufce łamały wielokroć silniejsze oddziały muzułmanów. Toteż nieraz w czasie wojen Saraceni nie brali do niewoli rycerzy zakonnych. Krzyżacy, wojsko równie świetne, powołani zostali przez Konrada Mazowieckiego do podboju Prus. Liczba Krzyżaków w Prusach była śmiesznie mała – wraz ze służbą mogli dysponować kilkuset konnymi, w tym stu kilkudziesięcioma braćmi. Wartość bojowa Krzyżaków jednak była tak wielka, że po dziesięciu latach od przybycia do Prus dotarli aż nad Pregołę, w ciągu następnych trzydziestu złamali dwa powstania pruskie, rozszerzyli granice zdobyczy i wznieśli wiele zamków w podbitym kraju.



Zdjęcia


Lista komentarzy
Nick: dawidsoon
Data: 08.06.2011
Wszystko fajnie pięknie tylko szkoda wielka ze przypisów niema albo bibliografii na końcu.
Nick: maciek
Data: 29.11.2010
Sprostowanie - ilustracja 28 pochodzi z L. Kajzera, a ilustracje 29 i 35 sa z A. Schaeffer, Ross und Reiter, Lipzig 1931, pozdrawiam serdecznie;)
Nick: maciek
Data: 29.11.2010
Bardzo dziękuje za tak przychylne komentarze;)Ilustracje o które Pan pyta pochodzą z publikacji L. Kajzera, Uzbrojenie i ubiór rycerski w średniowiecznej Małopolsce w świetle źródeł ikonograficznej, Wrocław 1976. Pozdrawiam serdecznie;)
Nick: connemara
Data: 25.11.2010
Pokazał Pan coś co na wielu zajęciach nie można sobie uświadomić: problem techniki jazdy która odgrywała tak kluczową rolę w historii....jako, m.in.problem mobilności siły zbrojnej reprezentującej stan społeczny ... dołączę do grona osób doceniających Pańskie artykuły ...mam też małe pytanie : skąd pochodzą rzeźby przedstawiające św.Jerzego - ilustracje 29 i 35-? przyznam że ich nie znam