Dzieje hippiki rycerstwa europejskiego są jednym z najczęściej poruszanych tematów na forach historycznych. Ile ważył rycerz w zbroi? Jak nakładano zbroję na konia? Jak naprawdę wyglądała szarża? I co najważniejsze - jak te stalowe kolosy mogły się poruszać? Na wszystkie te pytania postaramy się odpowiedzieć w niniejszym dziale. Witajcie w epoce szczęku mieczy i ciężkiego rumoru obutych w żelazo kopyt - oto średniowiecze właśnie.
10. Kawaleria w habitach.
Średniowieczne zakony rycerskie były faktyczną elitą kawaleryjską. Były to doskonale zorganizowane i niezwykle zdyscyplinowane lecz nieliczne oddziały. Pośród legendarnych rycerzy w habitach, najpełniej scharakteryzować ich praktykę jeździecką na przykładzie dobrze Polakom znanemu zakonu krzyżackiego, którego obyczaje hippiczne doskonale opracował historyk Karol Górski.
Zwykle liczba zakonnej armii liczyła kilkaset - kilka tysięcy rycerstwa. Lekka kawaleria prowadziła rozpoznanie i ubezpieczenie, piechota strzegła obozu i juków. Rycerz dysponował zwykle trzema końmi : pierwszy z nich - palefridus, służył jako koń podróżny zwany podjezdkiem. Drugi zwany dextrier był koniem bojowym, którego pachołek, jadący na trzecim koniu, prowadził zwykle po swej prawicy. W marszu pachołek z koniem bojowym jechał przed rycerzem lub obok niego. Gdy z marszu przechodzono do bitwy, rycerze zsiadali z podjezdków, oddając je pachołkom, zapewne z lewej strony. Następnie każdy rycerz obchodził konia pachołka od przodu i siadał na konia bojowego.
Pachołkowie z podjezdkami w lewym ręku zostawali w miejscu, by nie było zamętu. Gdy rycerze, dosiadłszy koni bojowych, wysunęli się na czoło – przed pachołkami stawał jeden z braci sierżantów z proporcem i obejmował dowództwo nad koniowodami. Stał on w odpowiednim miejscu aż do powrotu rycerzy. W razie klęski i odwrotu koniowodom nie pozostawało nic innego jak szybkie wycofanie się. Krytycznym momentem było przesiadanie się rycerzy na konie bojowe i z koni bojowych na podjezdki. Była to chwila, w której nie tylko zaskoczenie, ale nawet nieład mogły być w skutkach fatalne.

Przepisów o szarży regulamin zawiera mało. Nie było wolno szarżować indywidualnie; rycerze dosiadłszy koni bojowych, stawali w szyku zwartym przy chorągwi. Chorąży stanowił w bitwie najważniejszą osobę. On dawał bowiem znak szarży, znak zbiórki czy odwrotu. Był on specjalnie ubezpieczony orszakiem, który musiał walczyć w jego pobliżu. Żadnych znaków poza dawanymi chorągwią regulamin nie przewidywał, niewątpliwie wobec ograniczonego pola widzenia rycerzy w hełmach z przyłbicami lub w hełmach kotłowych. Również wobec zgiełku tylko taki sposób wydawania rozkazów był celowy. W chwili szarży nie obowiązywał żaden szyk zwarty; każdy jechał wedle sił. Istniał jednak obowiązek utrzymywania łączności wzrokowej z chorążym i wracania do niego wedle potrzeby. O heroldzie, czyli właściwie trębaczu, przepisy nie wspominają, jeśli chodzi o bitwę. Być może jednak, iż czasem używano go do rozkazodawstwa.
Marsze zajmują wiele miejsca w regulaminie krzyżackim. Siodłanie było dozwolone tylko na rozkaz. Rozróżniano tu dwa rozkazy. Rozkaz siodłania zwykły obejmował pozwolenie troczenia worków "małymi rzemieniami". Troczenie "wielkimi rzemieniami" wymagało osobnego rozkazu. Zapewne regulamin mówił przy troczeniu "małymi rzemieniami" o jukach na obu podjezdkach, rycerza i pachołka. Zawierały one najprawdopodobniej, jeśli chodzi o rycerza, jedną zmianę odzieży, worek do spania, owies, siano dla koni, może trochę żywności. Owo troczenie "wielkimi rzemieniami" obejmowało natomiast też zwijanie i składanie na siodła namiotów oraz innego sprzętu obozowego, do którego przewożenia służyły konie juczne. Prowadzili te konie pachołkowie "karawanowi", zwani tak od karawany, jaką konie juczne tworzyły.
Po siodłaniu wydawał dowódca przez herolda, czyli trębacza, rozkaz do wsiadania. Zapewne i siodłanie było przez trębacza wygrywane. Przy wsiadaniu należało zwracać uwagę, czy czego nie zapomniano. Obowiązek ten spoczywał na rycerzu będącym zwierzchnikiem braci sierżantów i pachołków, stojących z nim razem na jednej kwaterze. Wsiadanie odbywało się zawsze na kwaterach – zbiórki w wodzach na placu alarmowym regulamin krzyżacki nie zna. Zbiórka była, jak można sądzić, w szyku rozwiniętym. W pierwszym szeregu stali rycerze, w dalszym bracia sierżanci i pachołkowie. Miejsc stałych nie było, każdy stawał w kolejności przybycia. W chwili zajeżdżania na miejsce – niewątpliwie po jednemu – rycerz miał stać z boku i sprawdzić raz jeszcze siodłanie i uzbrojenie swoich ludzi.
Miejsce dla niego rezerwowali jego sierżanci. Zmiany miejsc zabraniano, ale rycerze mogli wyjeżdżać na krótkie rozmowy. Wynika z tego, że szyk rozwinięty był bardzo głęboki, zależnie od liczby sierżantów. Czy i w bitwie, i w marszu sierżanci stali razem z rycerzami, nie jest pewne, zdaje się jednak, że nie. W marszu pachołek miał się posuwać obok rycerza lub przed nim. Był więc używany do przemarszów szyk jakiś, bliżej nieznany. Jeżeli pachołek jechał obok rycerza wraz z koniem bojowym, była to kolumna trójkowa. Jeżeli pachołek miał z koniem bojowym jechać przed rycerzem, byłaby to kolumna dwójkowa. Na sierżantów miejsca tu nie ma. W marszu przestrzegano jazdy na ogonach, wyprzedzanie było zakazane.