W epoce brązu wyróżnić należy także rydwany greckiej kultury mykeńskiej 1600 -1200 r. p.n.e. Jej zasięg obejmował południową Grecję wraz z półwyspem peloponeskim i wyspą Kretą.
Jest jednak i druga, mniej chlubna strona medalu – w trakcie wojen konie, na równi z ludźmi masowo umierały w trakcie różnych epidemii, które zawsze były nieodłączną częścią kampanii wojskowych. Cierpiały na: nosaciznę, zołzy, zapalenie naczyń chłonnych, wrzody żołądka, porażenia słoneczne, ochwat, kozieniec, tężec, gangrenę po ranach, zapalenie mózgu i rdzenia, wściekliznę i wycieńczenie z barku wody. Należy pamiętać, że na placu boju śmierć lub ciężka rana jednego z koni oznaczała często porzucenie drugiego. Bardzo często konie padały śmiertelnie zaduszone fatalną konstrukcją jarzma podczas długotrwałych ucieczek lub gwałtownych zwrotów wydarzeń na polu bitwy.

Ogromnym niebezpieczeństwem dla koni były zderzenia rydwanów i uszkodzenie ich konstrukcji. Codziennością były zerwane ścięgna, połamane kończyny w szprychach kół, świerzby, zawszenia i nadwyrężenia mięśni (najczęściej szyi). Bardzo wiele koni chorowało na gwałtowne przeziębienia przez zmiany pogodowe w trakcie kampanii. Większość z nas, bitwy rydwanów kojarzy bardziej z peletonami kolarskimi, były to jednak, smutne pola śmierci. Konie po kampaniach i bitwach wielokrotnie cierpiały na głębokie urazy psychiczne, powodowane traumą, której nie rozumiały, a w którą ufnie szły za człowiekiem.
Zakończenie
Czas rydwanów dobiegł końca wraz z wyodrębnieniem się szybszej i bardziej zwrotnej konnicy w VI w. p.n.e. Oczywiście nie zanikły one zupełnie. Spotkać je można jeszcze w wojsku indyjskim, armii Selucydów i u Scytów. Z cudownej broni ewoluowały one w symbol statusu społecznego lub przeniosły się na areny sportowe np. w starożytnym Rzymie. Długo wykorzystywano je w transporcie cywilnym wyższych warstw. Jednak od czasów wielkich podbojów perskich w VI w. p.n.e. przestały odgrywać rolę awangardy technologicznej i z czasem stały się po prostu widowiskowym acz nierychliwym przeżytkiem. Decydowały o tym dwa poważne mankamenty:
a) Słaba zwrotność – rydwany nie mogły po prostu obrócić się i zawrócić. W trakcie ataku mogły one zakręcać jedynie długimi półkolami, lub jechać na wprost. Zorganizowana konnica która w VII w p.n.e. stanęła wobec rydwanów, z łatwością mogła niwelować ich zalety poprzez rozpierzchnięcie szyków lub pozorowany odwrót. Dzięki takiej zwrotności poczciwe pojazdy stały się kompletnie bezbronne wobec kilkukrotnej zmiany manewrów konnicy.
b) Fatalna uprząż podgardlnikowo-popręgowa – Nawet najbardziej lekki rydwan powodował silne podduszenie rumaka. Wada ta doprowadzała do ogromnych start w koniach i wielkich rzezi na palach bitew. Pragmatyka rozwoju człowieczej technologii prędzej czy później musiała rozwikłać ten problem, konstruując albo lepszą uprząż, albo zastąpić ją jeźdźcem.