Strona Główna > Historia

Hippika starożytnej Grecji

ABig ANormal ASmall

dodano: 25.02.2010


500-1235351055-Parthenon2_1

Koń w kulturze starożytnej Grecji był instytucją szczególną. Stanowił nie tylko przydatny środek transportu, ale także wyznacznik statusu społecznego i materialnego. I tak np. w Chalkis nazwą zamienną dla najwyższej warstwy społecznej aristoi była nazwa hippoboci (hodowcy koni). W Atenach arystokracje określano jako hippeis (jeźdźcy). Podobny charakter miał rydwan który w VII w. p.n.e. straciwszy wartość bojową, stał się wykładnią ideowo – prestiżowych wartości np. w Atenach najbogatszą warstwę obywateli zwano heniohoi (woźnice).



Bitwa pod Issos 333 r. p.n.e.

Po klęsce  satrapów  pod Granikiem, żarty się skończyły. Aleksandrowi  drogę zastąpiła stutysięczna armia pod wodzą samego Dariusza III.

Armia Aleksandra liczyła 26 tysięcy piechoty i 5 tys. jazdy. Po wejściu w otwartą przestrzeń Aleksander rozwinął kolejno jednostki piechoty w szyku bojowym (falanga). Lewe skrzydło ubezpieczała jazda ateńska, prawe - ciężka jazda hetajrów i Tesalów. Młody wódz co jakiś czas zatrzymywał pochód wyrównując szyki i przyglądając się ruchom przeciwnika. Po drugiej stronie równiny przedzielonej  niewielką rzeką, 20 tysięcy konnicy perskiej, 40 tysięcy lekkiej piechoty, 10 tysięcy gwardii królewskiej (tzw. nieśmiertelni) i 30 tysięcy najemników greckich w służbie Dariusza w pełnej napięcia ciszy obserwowało europejskich najeźdźców.

W centrum perskiej linii stanęli „nieśmiertelni” i konna elitarna gwardia irańska pod wodzą brata Dariusza – Oksatresa (pośród nich w rydwanie znajdował się „Król Królów”). Gwardie z obu stron ubezpieczała falanga greckich najemników. Lewe skrzydło zajęła ciężkozbrojna jazda perska ubezpieczana przez lekką piechotę irańską zwaną „kardakami”. Na prawym skrzydle stanęła lekka jazda ubezpieczana także karkdakami. Wszystkie swoje manewry Dariusz sprytnie zasłaniał lekką jazdą posiłkową, która krążyła po równinie skutecznie ograniczając widoczność wojskom macedońskim. Rzeka przecinająca równinę miała strome, wysokie na 5 stóp brzegi porośnięte jeżynami. Persowie wbili na jej brzegach długie drewniane pale, zaostrzone na końcach.

Późnym popołudniem Dariusz nagle wycofał z pola ubezpieczającą konnice. Na skinienie reki swego króla przed szereg wysunęli się łucznicy irańscy. Był to znak, że gra się rozpoczęła.
Widząc teraz ustawienie wojsk perskich, Aleksander natychmiast przeformował  swoją kawalerię, wysyłając wszystkich konnych Tesalów na lewe skrzydło.

W spiekocie słońca jęknęły cięciwy. Na macedońską falangę spadł grad pocisków „przysłaniających swą ilością słońce”. Na pustynną ziemię osunęli się pierwsi ranni i zabici.  Zabrzmiała trąbka i Aleksander na czele hetajrów runął gwałtowną szarżą przez rzekę na prawe skrzydło perskie, tratując po drodze wycofujących się łuczników.

W kierunku centrum falangi macedońskiej ruszyła falanga greckich najemników Dariusza. Po rzezi jaką zafundowano im w bitwie pod Granikiem, wiedzieli że biją się nie tylko o swój żołd (Aleksander zabijał każdego Greka służącego w przeciwnej armii). Po dłuższych zmaganiach z sarisami Macedończyków (5,5 m. dł. włócznie oburęczne piechoty), dostrzegli oni lukę w szeregach macedońskiej linii po szaleńczej szarży Aleksandra. Rozpętało się piekło. Doborowa kadra najemników wdarła  się klinem w falangę wroga kładąc trupem 120 oficerów macedońskich. Tymczasem Aleksander dobiwszy dogorywających perskich jeźdźców na prawym skrzydle, runął na centrum w kierunku gwardii królewskiej Dariusza III.  Młody zdobywca podobnie jak w bitwie pod Granikiem znalazł się na własne życzenie w epicentrum krwawej hekatomby.

W potężnym zamieszaniu kłębiły się ciała ludzi i zwierząt. Błagania o litość zlewały się ze spazmatycznymi wrzaskami zabijanych i zabijających. Młody król dostrzegłszy rydwan Dariusza  zaatakował na czele swojej przybocznej świty. Kłębowisko wokół perskiego władcy zwarło się w niesamowitym zgiełku i chaosie. Konie Dariusza oszalałe od ran i zamieszania stawały dęba tratując członków gwardii. Sam Aleksander został raniony w udo ( wielu historyków uważa że przez Dariusza, który sam był bardzo zręcznym żołnierzem). Król perski widząc że jego gwardia została wycięta, wyskoczył z rydwanu i zaczął uciekać.

W międzyczasie na lewym skrzydle ciężka jazda perska prowadzona przez Nabarzanesa potężnie biła Tesalów pod wodzą Parmeniona. Zachodziło niebezpieczeństwo złamania lewego skrzydła. Jednocześnie falanga w centrum spychana do rzeki przez greckich najemników, powoli zaczęła się łamać. Widząc to Aleksander porzucił pościg za Dariuszem i uderzył z furią na greckich renegatów. Najemnicy tłamszeni z tyłu przez konnych hetajrów, z przodu zaś przez macedońskie sarisy, nie wytrzymali natarcia i puścili w bezładzie własną falangę. Rozpoczęła się bratobójcza jatka, w której nikt nie brał jeńców i nie prosił litość.

Dowódca perskiej ciężkiej jazdy - Nabarzanes widząc, że jego król ucieka a greccy najemnicy zostali zdziesiątkowani, wycofał swoją jazdę i podążył za Dariuszem. Kontrolowany odwrót zamienił się  masakrę. Kawalerzyści Nabarzanesa krepowani ciężkimi zbrojami łuskowymi, nie nadążali przed nękającymi ich konnymi Tesalami. Cwałując opętańczo tratowali własną piechotę, stając się łatwym celem dla łuczników Aleksandra.



Zdjęcia