Koń w kulturze starożytnej Grecji był instytucją szczególną. Stanowił nie tylko przydatny środek transportu, ale także wyznacznik statusu społecznego i materialnego. I tak np. w Chalkis nazwą zamienną dla najwyższej warstwy społecznej aristoi była nazwa hippoboci (hodowcy koni). W Atenach arystokracje określano jako hippeis (jeźdźcy). Podobny charakter miał rydwan który w VII w. p.n.e. straciwszy wartość bojową, stał się wykładnią ideowo – prestiżowych wartości np. w Atenach najbogatszą warstwę obywateli zwano heniohoi (woźnice).
Jazda konna była w Grecji niezwykle popularna, choć zarezerwowana najczęściej dla bogato urodzonych. Istnieli zawodowi jeźdźcy i profesjonalni trenerzy. Jeden z greckich historyków Plutarch z Cheronei pisał, że nie było miasta bez hipodromu zaś w mentalności Greków jazda bez odpowiedniego przyuczenia stanowiła niedorzeczność. Ksenofont zwracał uwagę by nie siedzieć na koni jak na krześle lecz jak z rozkraczonymi nogami stojąc na ziemi. Ułatwiało to równowagę w walce mieczem i podczas ciskania oszczepem. Jeździec musiał siedzieć tak, by zachować elastyczność ciała powyżej lędźwi, podążając miękko z ruchem konia. Zwracano także uwagę aby noga od kolana w dół nie była sztywna, ale lekko przywierając do boku opadała w dół. Obawiano się bowiem złamań i urazów kończyn w trakcie walk i polowań. Sztywna noga była bardziej zagrożona złamaniem niż luźno opadająca. Ciężar dosiadu spoczywał głównie na udach i krzyżu oraz lekkich łydkach nieznacznie przesuniętych do tyłu.
W treningu Grecy stosowali najczęściej trzy chody: stęp, kłus i galop. Ponadto wielu z nich twierdziło, że koń w inochodziec odpoczywa. Grecy znali bat, ostrogi, prostokątny maneż i pracę na dużej i małej wolcie o kształcie kwadratu ze ściętymi rogami. Wsiadano po lancy lub wskakiwano. Wsiadając po lancy opierano lewą stopę na specjalnej wypustce, chwytając lewą ręką grzywy wysoko tuż przy uszach. Lance nieznacznie opierano o bok konia. Od czasu inwazji Aleksandra Wielkiego na Persję często praktykowano także wsiadanie sposobem perskim, a więc przyuczano konia do klękania. Ważne było oddziaływanie na konia lekkimi pomocami. Stosowano wędzidła różnego typu. Były więc proste nie łamane i grube z czankami do wewnątrz, oraz cienkie łamane, rolowane i pokryte ostrymi wypustkami. Niektórzy badacza uważają, że ogłowie składało się z dwóch wodzy i dwóch wędzideł – jednego nie łamanego grubego i delikatnego, drugiego ostrego i kolczastego. Preferowano by koń miał cały czas lekko otwarty pysk – miało to chronić przed przegryzieniem i przełamaniem zębami wędzidła. Stosowano także kagańce by chronić konia w walce, chronić konie przed wzajemny gryzieniem innych koni i ludzi.
W jeździe znano kwestię dziś zwaną podstawieniem. Oto jak opisuje to Ksenofont w przekładzie Antoniego Bronikowskiego:
„Jeżeli wyuczy się konia w opuszczonym cuglu chodzić, szyję nosić wysoko i od głowy poginać, wtenczas przyzwyczai się koń do takiej postawy i ruchów, w których się sam w nich lubuje i pyszni zarazem. Oto dowód ,że się w nich lubuje, kiedy powraca do konie, mianowicie do klaczy, wtedy wznosi szyję jak najwyżej a zakrzywia głowę, dumnie spozierając, tudzież nogi giętko w górę podrzuca a ogon wysoko odsadza. Jeżeli się wiec konia przywodzi do takich ruchów i układu postawy, jaki sam obiera ilekroć przed rówieśnikami pysznić się pragnie, wtedy sprawi się iż koń jeździć będzie okazale i dumnie i godnym widzenia się przedstawi. Jeżeli po wdrożeniu konia do tego, ktoś zrazem go cuglem wstrzymuje i znaki pobudzające mu daje, wtenczas naciśnięty cuglami i znakiem zagrzany zbiera się do biegu, wyrzuca pierś w przód, podnosi nogi wyżej w zapale. Wówczas jeżeli tak rozognionemu rumakowi popuści się cugli, wtedy on z radości ze wolnym być mniema, we wspaniałej postawie uginając swobodnie nogi kroczyć będzie z okazałością, we wszystkim naśladując owo mizdrzenie się pyszne, kiedy do innych koni przystępuje. Koń posiadający grzbiet giętki, krótki i mocny, zdolne będzie podsadzać daleko tylne nogi w pętlicach a podniesie przednią część ciała do skoku, kiedy to czyni trzeba także popuszczać mu cugla, ażeby zdawało się patrzącym że koń z własnego popędu czyni to co go tak zdobi. Na takich rumakach i bogów i bohaterów malują”.

Pierwsze nauki pobierał koń w wieku 2 lat, za dobrze ułożonego uchodził w wieku 5 lat ( Arystoteles twierdził ze ogiery w 6 roku zaś klacze w 5 roku są właściwie przysposobione do jazdy). Mieszkańcy ojczyzny Homera lubowali się w konnych konkurencjach sportowych. Naturalnych ich zwieńczeniem były igrzyska ogólnogreckie. Po raz pierwszy miały one miejsce w 776 roku p.n.e. (z tego roku pochodzi zapis zawierający nazwiska zwycięzców w sportowych zmaganiach), ale igrzyska sięgają jeszcze wcześniejszych czasów. Geneza igrzysk wiąże się jeszcze z inną historią. Ojnomaos, król Pisy, miał śliczną córkę Hippodamię (z grec. poskromicielka koni), o której rękę ubiegało się wielu młodzieńców. Król odprawił wszystkich konkurentów, bo był do córki mocno przywiązany. Ale nie tylko dlatego. Istniała przepowiednia, która mówiła, że król zginie z ręki swego zięcia. Wreszcie urządził kandydatom zawody. Ten otrzyma rękę Hippodamei, kto wioząc ją własnym rydwanem ucieknie przed pościgiem. Król miał jednak rumaki podarowane przez Aresa, które z łatwością dopędzały uciekinierów, których król zabijał włócznią.