Strona Główna > Historia

Koczownicy euroazjatyccy

ABig ANormal ASmall

dodano: 11.11.2009


500-1235386254-jezdziec_turecki

Historycy o miłujących nade wszystko konia ludach stepu euroazjatyckiego lubią mawiać, iż ich największym marzeniem było dogonić horyzont. Nie ulega wątpliwości, że ludy takie jak Hunowie, Mongołowie i Turcy, głęboko rozpropagowali dwa najważniejsze dla obecnego jeździectwa wynalazki – strzemię i drewniane siodło z dwoma łękami. Ich armie osiągnęły absolutne mistrzostwo w szybkim przemieszczaniu się, zaś ich konie długo nie miały sobie równych. O tym dlaczego konnica Czyngis-chana przemierzała 180 km w ciągu doby i co koń Attyli sądził o rzymskiej kuchni dowiecie się ruszając z nami ku niezmierzonym stepom Euroazji.




Ponieważ nie mają stałych domów pędzą życie na wozach. Najmniejsze ich wozy są czterokołowe, są też sześciokołowe. Na wozach urządzają namioty z grubych koców o dwóch lub trzech przedziałach, gdzie mają schronienie przed deszczem, śniegiem i wiatrem. Jedne wozy ciągną dwie pary wołów bezrogich, inne trzy pary. Rogów woły nie mają z powodu zimna. W takich oto wozach mieszkają kobiety. Mężczyźni zaś stale jeżdżą na koniach. Za wozami ciągną stada owiec, wołów i koni. Pozostają zaś w jednym miejscu tak długo jak starczy paszy. Gdy już zabraknie przenoszą się w inne miejsce. Na ich pokarm składa się z gotowane mięso, końskie mleko zagryzane hipiką, to jest serem z końskiego mleka”.

Największym problemem był pomór koni, które maszerowały wraz z taborami w ogromnych ilościach.

Męska odzież składała się z długiego opadającego poniżej kolana kaftana i luźno noszonych spodni wpuszczanych w miękkie niewysokie buty ściągnięte na podbiciu rzemieniem. Kaftan nie posiadał kołnierza i zostawiał mocno odsłoniętą szyję. Kaftany pokrywane były pięknymi ornamentami i elementami futra. Głowę przed zimnem i słońcem chronił kaptur zwany baszłykiem. Mężczyźni nosili długie włosy, brody i wąsy. Kobiety zamiast baszłyka nosiły spiczaste kaptury uniesione wysoko nad czołem. Nosiły także długie suknie i podobnej długości narzuty. Cały ubiór wykonywano ze skór, wełny i włókna konopnego. I mężczyźni i kobiety używali szerokiej gamy biżuterii: złotych amuletów, paciorków, kolczyków, zdobionych zapinek, filigranowe diademy, wypełnione o złoto kunsztowne ogłowia końskie, pierścienie, zdobione klamry do pasów, pozłacane zwierciadła. Zdobione niezwykle były oporządzenia końskie – tranzelki pokrywane były szlachetnymi kruszcami przybierającymi postać zoomorficznych spiral na naczółkach, nachrapnikach i wodzach. Koniom bardzo często zakładano wzór w kształcie jelenich rogów – bogato zdobionych i rzeźbionych.

Scytowie byli doskonałymi fachowcami w kwestii wytopu stali – świadczą o tym wcześniej wspominane wędzidła oraz bardzo dobre miecze tworzone z niskowęglowej stali, gdzie proces przekuwania był długotrwały i dobywał się w temperaturach 680 – 750 stopni Celsjusza. Brak własnego wozu poczytywany był za hańbę. Można spotkać się z całkiem sprzecznymi poglądami – od głoszących, iż wszystkie kobiety brały udział w walce, do całkowicie to negujących. Fakt odnalezienia w niektórych kobiecych grobach łuków wskazuje jednak iż – przynajmniej sporadycznie – ruszały do boju. Słynnym był scytyjski obyczaj picia i wytwarzania kobylego mleka. Tak pisze o tym ciekawym procederze Herodot:

Scytowie oślepiają wszystkich swych niewolników – z powodu mleka kobylego, które jest ich napojem, a które uzyskują w ten sposób: biorą kościane dmuchawki, wtykają je w części rodne klaczy, dmą w nie ustami, a gdy jeden dmie drugi doi. Czynią to z następującego powodu: żyły klaczy nabrzmiewają wskutek dęcia a jej wymię się zwiesza. Po wydojeniu wlewają mleko do drewnianych wyżłobionych naczyń i ustawiwszy ślepców dokoła tych naczyń, każą im mleko mieszać; co z niego osadzi się w górze to zbierają i uważają za cenniejsze, a co zostaje na spodzie, za gorsze od wierzchniego. Z tego powodu oślepiają każdego, kogo wezmą do niewoli: nie są, bowiem rolnikami, lecz koczownikami”.

Znana była niezwykła pomysłowość w trakcie polowań z koniem. Oto przykład jak czynili to Scytowie z plemienia Jyrków (Herodot):

„Myśliwy włazi na drzewo i tam siedzi na czatach. Każdy zaś ma konia pod ręką, który nauczony jest leżeć na brzuchu, aby wydać się niepokaźnym i psa. Skoro łowca zobaczy z drzewa dziczyznę, strzela do niej z łuku, dosiada konia i ściga ją, pies bieży w jego ślady”.

Sarmaci

Ze Scytami spokrewnieni byli jedni z najsłynniejszych jeźdźców starożytności – Sarmaci (absolutnie nic wspólnego z polską szlachtą, która w niebywale fantazyjny sposób kojarzyła swe korzenie z tym ludem). Był to lud, który sąsiadując ze Scytami właściwymi wykorzystał osłabienie ich państwa na stepach nad czarnomorskich i dokonał udanej inwazji w II p.n.e. Źródłem inwazji na Scytów był  „rozwój koczowniczych form hodowli, wymagających ogromnych pastwisk i niewolników do pilnowania stad”.



Zdjęcia