Nick: Paweł Leśkiewicz
Date: 08.07.2010
A mnie uczono, że minimalną najbezpieczniejszą ilością jest trójka. W razie wypadku jedna osoba zostaje z poszkodowanym, a druga zasuwa po pomoc. I jeszcze, żeby na tereny konika stroić w "kocyki" czyli owijki, bo w razie (odpukać) co mogą posłużyć za bandaże. A na singlowe wyjazdy to mogą sobie pozwolić osoby bardzo dobrze jeżdżące i doskonale znające swego rumaka, co i tak jest tylko 99% gwarancją że nic się nie stanie.