Nie każmy jeźdźcowi siedzieć „książkowo”, kiedy nie jest jeszcze rozgrzany. Zimne mięśnie, poskracane ścięgna, nierozgrzane stawy. Z taką bazą nie sposób usiąść prawidłowo. Nasza fizyczna strona na to nie pozwoli. I obojętnie jak bardzo będziemy się starać, to się nie uda. Za mało elastyczności, ruchomości, rozgrzania.
Rozgrzewka jeźdźca jest równie ważna, jak rozgrzewka konia. O to, by przygotować konia do ćwiczeń zazwyczaj się pamięta. Natomiast sprawa jeźdźca kształtuje się trochę inaczej. Nikt nie oczekuje od jeźdźca, aby ten przed wsiadaniem na konia rozgrzał swoje mięśnie. Wysiłek bez przygotowania jest dla organizmu człowieka nieprzyjemny. Dla konia sztywny, nieelastyczny i niezgrabny w swych ruchach „ładunek” na plecach jest uciążliwy.
Podczas nauki jazdy jeźdźcy większość czasu spędzają na wypracowaniu prawidłowej pozycji i umiejętności podążania za ruchem konia. Często odbywa się to kosztem naszego czworonożnego nauczyciela. Uczeń obija się o jego grzbiet, wciska siedzeniem w jego kręgosłup, wbija pięty w boki. Nie dlatego, że ma złe intencje, ale że się uczy i nie potrafi jeszcze prawidłowo usiąść. Koń się męczy i jeździec również.
Dlatego oszczędźmy koniowi tych zbędnych męczarni a jeźdźcowi niepotrzebnych frustracji. Niech każdy jeździec przed jazdą się rozgrzeje. Na ziemi, bez konia. Na początku można robić to w grupach. Zwracając uwagę na formę rozgrzewki pomóc w doborze ćwiczeń. Potem niech każdy indywidualnie dba o nią. Wystarczy krótki bieg - żeby się rozruszać, podskoki, skłony, ćwiczenia rozciągające. Dobrze jest rozruszać stawy – krążenia ramion, nadgarstków, wymachy nóg, „pajacyki”. Wszystko to pozytywnie wpłynie na jakość naszej jazdy. Wachlarz ćwiczeń jest bardzo duży. Wystarczy przypomnieć sobie niektóre lekcje wychowania fizycznego. Poruszajmy się, porozciągajmy. Przygotujmy ciało do większego wysiłku, a zobaczymy, że dużo więcej skorzystamy z kolejnej lekcji jazdy konnej.
W każdym sporcie każdy, zawodnik czy amator, pamięta o rozgrzewce. Jest to istotna część treningu. W jeździectwie tego brak. Dlatego może warto zwrócić na to uwagę. Szczególnie w przypadku początkujących jeźdźców.
Warto uświadomić młodym jeźdźcom, iż dopiero pod koniec jazdy najlepiej siedzimy, najlepiej czujemy konia i popełniamy najmniej błędów. To właśnie wtedy jesteśmy faktycznie przygotowani do treningu i nauki. Nasze mięśnie są rozgrzane i porozciągane. Warto ułatwić sobie drogę do zrównoważonego dosiadu poprzez prawidłową rozgrzewkę na ziemi przeprowadzaną tuż przed treningiem.