Wraz z początkiem wieku XVI świat zmienił całkowicie oblicze. Mrocznego rycerza średniowiecza zastąpił lekki i zdyscyplinowany rumak epoki humanistów. Ludzkość, która coraz łapczywiej napawała się zachodzącymi przemianami, zmieniła także podejście do jeździectwa. Koń – na równi ze swym panem – ruszył na uniwersytet, kształcąc umysł a przy tym ciało. Szlachta polska, która trenowała w tym okresie głównie na szwedzkiej piechocie i czambułach tatarskich, ze sporą dozą ironii przyglądała się zachodnim figurom maneżowym. Nie przeszkadzało to husarii ewoluować do rangi najlepszej kawalerii na świecie. Oczywiście wzbudzało to morze zazdrości u adeptów włoskiego munsztuka. Wszystko zaś postanowiono skrzętnie zapisywać i równie skrupulatnie obliczać. Witamy w epoce racjonalizmu i wyższej szkoły jazdy.
Często konwojowali rodziny hetmańskie i ważniejszych dygnitarzy, musieli węc swadą i dowcipem wyprzedzać o pół mili swoje konie. Ulubione wojsko Jana III Sobieskiego (w walce o względy króla - łeb w łeb z husarią).
Zgoła odmiennym dowcipem odznaczali się Lisowczycy. Historia tej formacji stanowi jeden z najmroczniejszych rozdziałów polskiego oręża. Było to bractwo najemników stworzone przez Andrzeja Lisowskiego w okresie Dymitriady. Jedni z najlepszych jeźdźców w Europie lecz również niepohamowani grabieżcy, nie respektujący nikogo poza swoim pułkownikiem (za okrucieństwo na Rusi pozbawieni zostali przez sejm czci rycerskiej w 1623 r.). Nie nosili zbroi i poruszali się bez taboru, dzięki czemu dokonywali niezwykle szybkich przemarszów. Poruszali się lasami i miejscami trudno dostępnymi. Do legendy przeszły mity o surowym kodeksie wojny lisowczyków - wiele źródeł wskazuje że w trakcie działań wojennych zabijali każdego napotkanego, by mieć pewność ataku z zaskoczenia. Towarzyszy którzy byli chorzy lub rani pozbawiali życia by nie opóźniać pochodu. Mieszkańców zdobytych placówek wycinali w pień, dokonując rzezi nierzadko całych miasteczek. Atakując wczesnym świtem zaskakiwali nieprzyjaciela w trakcie najgłębszego snu. W bitwach stosowali wszelkie możliwe sekwencje taktyczne: pozorowany odwrót i ostrzeliwanie, oskrzydlenia, rozpraszanie i zacieśnianie szyku, kładzenie się z końmi dla ukrycia, ostrzeliwanie zza boków i brzucha, tratowanie, przeskakiwanie na konia nieprzyjaciela itd. Wynająć ich mógł każdy kto miał odpowiednią ilość pieniędzy lub desperat nie bojący się „paktować z diabłem" (królowie polscy ochoczo udzielali lisowczykom pozwolenia na służbę poza granicami kraju).
Zdobywając mniejsze miasta uciekali się do niezwykle wyszukanych forteli np: przerzucali nocą pachołka który zabijał strażników i otwierał bramy, prowokowali i wywabiali załogę miast (najczęściej pustosząc przedmieścia). Lisowczycy imponowali także niebywałą inwencją w rozwiązywaniu problemów natury ekonomicznej (niewypłacony żołd). Czynili to przez pobieranie własnego podatku ( lub ich kilku odmian) od ludności którą tak pieczołowicie chronili przed obcymi wojskami. Uzbrojeni byli w dwa pistolety, rusznice, łuk, szable koncerz i pałasz. Na ich czele stał pułkownik, mając do pomocy porucznika, rotmistrzów i sędziego obozowego. Lisowczycy dzielili się na chorągwie pańskie i ciurowskie (czeladź). Oboma dowodził rotmistrz. Przemierzyli całą Europę od Morza Białego aż do granic Francji (Kircholm, Dymitr II, Habsburgowie, Lombardia, Wenecja, księstwa niemieckie, pacyfikacja powstania czeskiego, 1622 walki nad Renem, ze Szwedami pod S. Koniecpolskim, Chocim, Cecora) To właśnie oni byli najczęściej owymi harcownikami wyzywającymi tuż przed bitwą najlepszą szable przeciwnika.
Niewielu jednak było skłonnych do „zabaw i harców" z lisowczykami. Po zakończeniu wojny 30 letniej w Niemczech bractwo uległo rozproszeniu, jednak ich specyficzny dowcip na długo pozostał w pamięci mieszkańców Europy Zachodniej.
70.pdf
149.pdf
150.pdf
194.pdf
193.pdf
189.pdf
185.pdf
186.pdf
187.pdf
188.pdf
192.pdf
191.pdf
184.pdf
183.pdf
182.pdf
181.pdf
180.pdf
177.pdf
179.pdf
178.pdf
190.pdf
175.pdf
176.pdf
174.pdf
172.pdf
173.pdf
170.pdf
171.pdf
164.pdf
165.pdf
166.pdf
167.pdf
168.pdf
169.pdf
163.pdf
162.pdf
161.pdf
160.pdf
159.pdf
148.pdf
147.pdf
146.pdf
135.pdf
73.pdf
94.pdf
99.pdf
114.pdf
158.pdf
157.pdf
156.pdf
155.pdf
154.pdf
153.pdf
152.pdf
151.pdf
195.pdf
196.pdf
197.pdf
201.pdf
202.pdf
203.pdf
204.pdf
205.pdf
212.pdf
213.pdf
214.pdf
215.pdf
218.pdf
221.pdf
226.pdf
227.pdf
234.pdf
235.pdf
236.pdf
237.pdf
384.pdf
247.pdf
248.pdf
249.pdf
252.pdf
253.pdf
254.pdf
269.pdf
274.pdf
275.pdf
280.pdf
281.pdf
282.pdf
283.pdf
284.pdf
285.pdf
286.pdf
287.pdf
288.pdf
295.pdf
296.pdf
297.pdf
298.pdf
299.pdf
300.pdf
301.pdf
302.pdf
305.pdf
308.pdf
309.pdf
310.pdf
312.pdf
313.pdf
314.pdf
315.pdf
320.pdf
371.pdf