Strona Główna > Historia

Haute Ecole w Europie zachodniej a polska szkoła jazdy XVI – XVII w

ABig ANormal ASmall

dodano: 17.06.2010


500-1235341926-De_Pluvinel

Wraz z początkiem wieku XVI świat zmienił całkowicie oblicze. Mrocznego rycerza średniowiecza zastąpił lekki i zdyscyplinowany rumak epoki humanistów. Ludzkość, która coraz łapczywiej napawała się zachodzącymi przemianami, zmieniła także podejście do jeździectwa. Koń – na równi ze swym panem – ruszył na uniwersytet, kształcąc umysł a przy tym ciało. Szlachta polska, która trenowała w tym okresie głównie na szwedzkiej piechocie i czambułach tatarskich, ze sporą dozą ironii przyglądała się zachodnim figurom maneżowym. Nie przeszkadzało to husarii ewoluować do rangi najlepszej kawalerii na świecie. Oczywiście wzbudzało to morze zazdrości u adeptów włoskiego munsztuka. Wszystko zaś postanowiono skrzętnie zapisywać i równie skrupulatnie obliczać. Witamy w epoce racjonalizmu i wyższej szkoły jazdy.




Myliłby się ten, kto cały splendor i chwałę polskiego konia przypisuje niezwyciężonej husarii. W cieniu ich skrzydeł bowiem pląsali i dokazywali z niebywałą swadą elearzy lekkiego znaku. To oni pukali w okienko uroczych karczmarek, odbijali jasyr i z miłości do córki hetmana skakali przez fosę. W ich dowcipie lubowała się cała Rzeczpospolita mimo, że zdarzało się im nieopatrznie „puścić z dymem dwa kramiki i wybatożyć burmistrza". 

Dragoni - formacja w założeniu utworzona według zachodnich wzorców walcząca pieszo lub konno w zależności od potrzeby, głównie jednak skierowani do pieszego wsparcia ogniowego, przemieszczający się jednak konno. W początkowym okresie umundurowani na wzór zachodni (kolety, kapelusze z brązowego filcu lub Kuczmy - futrzane czapki z czaplim piórem, oraz buty do kolan z szeroka cholewą. Od połowy XVII w. - opończe z futrzanymi kołnierzami, sukienne podszyte płótnem liberie oraz spodnie do butów w kolorze czerwieni. Dodatkowo nosili niebieskie żupany i błękitne kontusze. Czerwona szarfa przez lub wokół prawego ramienia oznaczała kolor oficerski. Uzbrojeni w muszkiety, szable i pistolety, bez zbroi. Byli to żołnierze niezwykle lubiani, stali bywalcy karczemnych hulanek oraz „gniewu prawego na kozaka i hajdamaków".

 

Często konwojowali rodziny hetmańskie i ważniejszych dygnitarzy, musieli węc swadą i dowcipem wyprzedzać o pół mili swoje konie. Ulubione wojsko Jana III Sobieskiego (w walce o względy króla - łeb w łeb z husarią). 

Zgoła odmiennym dowcipem odznaczali się Lisowczycy. Historia tej formacji stanowi jeden z najmroczniejszych rozdziałów polskiego oręża. Było to bractwo najemników stworzone przez Andrzeja Lisowskiego w okresie Dymitriady. Jedni z najlepszych jeźdźców w Europie lecz również niepohamowani grabieżcy, nie respektujący nikogo poza swoim pułkownikiem (za okrucieństwo na Rusi pozbawieni zostali przez sejm czci rycerskiej w 1623 r.). Nie nosili zbroi i poruszali się bez taboru, dzięki czemu dokonywali niezwykle szybkich przemarszów. Poruszali się lasami i miejscami trudno dostępnymi. Do legendy przeszły mity o surowym kodeksie wojny lisowczyków - wiele źródeł wskazuje że w trakcie działań wojennych zabijali każdego napotkanego, by mieć pewność ataku z zaskoczenia. Towarzyszy którzy byli chorzy lub rani pozbawiali życia by nie opóźniać pochodu. Mieszkańców zdobytych placówek wycinali w pień, dokonując rzezi nierzadko całych miasteczek. Atakując wczesnym świtem zaskakiwali nieprzyjaciela w trakcie najgłębszego snu. W bitwach stosowali wszelkie możliwe sekwencje taktyczne: pozorowany odwrót i ostrzeliwanie, oskrzydlenia, rozpraszanie i zacieśnianie szyku, kładzenie się z końmi dla ukrycia, ostrzeliwanie zza boków i brzucha, tratowanie, przeskakiwanie na konia nieprzyjaciela itd. Wynająć ich mógł każdy kto miał odpowiednią ilość pieniędzy lub desperat nie bojący się „paktować z diabłem" (królowie polscy ochoczo udzielali lisowczykom pozwolenia na służbę poza granicami kraju). 

Zdobywając mniejsze miasta uciekali się do niezwykle wyszukanych forteli np: przerzucali nocą pachołka który zabijał strażników i otwierał bramy, prowokowali i wywabiali załogę miast (najczęściej pustosząc przedmieścia). Lisowczycy imponowali także niebywałą inwencją w rozwiązywaniu problemów natury ekonomicznej (niewypłacony żołd). Czynili to przez pobieranie własnego podatku ( lub ich kilku odmian) od ludności którą tak pieczołowicie chronili przed obcymi wojskami. Uzbrojeni byli w dwa pistolety, rusznice, łuk, szable koncerz i pałasz. Na ich czele stał pułkownik, mając do pomocy porucznika, rotmistrzów i sędziego obozowego. Lisowczycy dzielili się na chorągwie pańskie i ciurowskie (czeladź). Oboma dowodził rotmistrz. Przemierzyli całą Europę od Morza Białego aż do granic Francji (Kircholm, Dymitr II, Habsburgowie, Lombardia, Wenecja, księstwa niemieckie, pacyfikacja powstania czeskiego, 1622 walki nad Renem, ze Szwedami pod S. Koniecpolskim, Chocim, Cecora) To właśnie oni byli najczęściej owymi harcownikami wyzywającymi tuż przed bitwą najlepszą szable przeciwnika.

Niewielu jednak było skłonnych do „zabaw i harców" z lisowczykami. Po zakończeniu wojny 30 letniej w Niemczech bractwo uległo rozproszeniu, jednak ich specyficzny dowcip na długo pozostał w pamięci mieszkańców Europy Zachodniej.



Lista komentarzy
Nick: M,I.
Data: 27.08.2011
Aha i jeszcze mi się przypomniało – Dario słodka ptaszyno ;): nie ma czegoś takiego jak odrębna geneza hiszpańskiej szkoły jazdy bo to po prostu jest wyższa szkoła jazda haute ecole, która została przekuta na iberyjską nutę. Określenie Jinete, ginete,genitour, tudzież berbreyjskie zenata wywodzi się z militarnej tradycji lekkich oddziałów konnych płw. Iberyjskiego. Geneza tego słowa odnosi się do spuścizny Maurów i późniejszego wykorzystania ich sposobu walki konno w XV w. Stąd określenie "La palabra jinete". Nie istniej też coś takiego jak szkoła turecko – perska a jedynie terytorium geograficzne z którego sprowadzano konie. Eh..
Nick: M.I.
Data: 26.08.2011
DarioTW: Jeśli chodzi o konie orientalne w XVI to w zapiskach królestwa polskiego pierwszy raz koń orientalny pojawia się w 1498 (przyp: J. Szymczak, Produkcja i koszty uzbrojenia rycerskiego w Polsce XIII – XV w. Łódź 1989, s. 146) ;O wielkim popycie na konie orientalne w XVI wieku np.: Rajnold Hejdensztejn, Dzieje Polski od śmierci Zygmunta Augusta do roku 1594, Petersburg 1857, t. 2, s. 146; Źródła dziejowe, vol. 10-11, s. 127. Bardzo fajnie ujmuje tez publikacja A. Boudyrewa, Produkcja i koszty uzbrojenia w Polsce w XVI wieku, Warszawa 2005 ( cały rozdział o koniu i rzędach także o handlu końmi. Jeśli chodzi o źródła handlu końmi orientalnymi z Turcji i Wołoszczyzny to jest tego też mnóstwo np. o walce z kontrabandą za Stefana batoreg: Pamietniki historyczne ( wyd L. Hubert), Warszawa 1863, t. 1, s. 272 . Warto też poczytać o embargu na polskie konie od czasów Zygmunta Starego: VL, wyd. Ohrzyko, Petersburg 1859, t. 3, s. 181, ustęp 23.
Nick: M.I.
Data: 26.08.2011
I jeszcze jedno Dario: Z. Wawrzonowska dawno już argumentowała że obciążenie konia kopijnika średniowiecznego wraz jeźdźcem w zbroi wynosił tyle samo ( 120 -130 kg bez ladru i kropierza czyli minu 5 - 10 kg)ile regulaminowe obciążenie kawalerzysty polskiego z okresu dwudziestolecia międzywojennego ( przyp. Z. Wawrzynowska, Rząd koński i oporządzenie jeździeckie [w:] Polska technika wojskowa do roku 1500, pod red. A. Nadolskiego, s.181). Nie wiem czy powinieneś polemizować z tekstami zamieszczonymi pod red.prof. Nadolskiego ale każdy ferment poznawczy zawsze wnosi coś pozytywnego;)
Nick: M.I.
Data: 26.08.2011
Panie rotmistrz: argumenty, literatura, źródła poproszę… Dario: Koń średniowiecza nosił ciężar do 145 kg ( rycerz 70 – 80 kg + zbroja + ladr + kropierz + broń + dodatkowy ubiór + ozdoby).Badacze średniowieczni chętnie przyrównują destriera do konia służącego w artylerii konnej II Rzeczpospolitej lub do angielskich hunterów ( przyp. Z. Wawrzynowska, Rząd koński i oporządzenie jeździeckie [w:] Polska technika wojskowa do roku 1500, pod red. A. Nadolskiego, s.181 – 182. ) Ceny koni orientalnych w średnow.: przyp. W. Szymczak, Produkcja i koszty uzbrojenia rycerskiego w Polsce, Łódz 89, s. 151 – 153. W argumentacji poproszę o literaturę i przypisy.
Nick: DarioTW
Data: 14.07.2011
Swoja droga nie ma miejsca na dobry komentarz, zbyt mala ilosc znakow dozwolona - wiec jak ten mroczny rycerz z XV wieku pozdrawiam i mam nadzieje ze poprawicie (redakcja ) artykul...