Wraz z początkiem wieku XVI świat zmienił całkowicie oblicze. Mrocznego rycerza średniowiecza zastąpił lekki i zdyscyplinowany rumak epoki humanistów. Ludzkość, która coraz łapczywiej napawała się zachodzącymi przemianami, zmieniła także podejście do jeździectwa. Koń – na równi ze swym panem – ruszył na uniwersytet, kształcąc umysł a przy tym ciało. Szlachta polska, która trenowała w tym okresie głównie na szwedzkiej piechocie i czambułach tatarskich, ze sporą dozą ironii przyglądała się zachodnim figurom maneżowym. Nie przeszkadzało to husarii ewoluować do rangi najlepszej kawalerii na świecie. Oczywiście wzbudzało to morze zazdrości u adeptów włoskiego munsztuka. Wszystko zaś postanowiono skrzętnie zapisywać i równie skrupulatnie obliczać. Witamy w epoce racjonalizmu i wyższej szkoły jazdy.
Haute École w Europie zachodniej a polska szkoła jazdy XVI – XVII w.
Wyższa szkoła jazdy zwana haute école była trendem jeździeckim, który zdominował Europę w XVI – XVIII weku. Ciężkiego konia średniowiecza zastąpił lekki i perfekcyjnie zdyscyplinowany rumak gorącokrwisty. Wraz z narodzinami epoki humanistów powstał system szkolenia poparty dogłębną analizą anatomii konia. To właśnie na ten czas przypada wytworzenie najefektowniejszych w historii jeździectwa figur takich jak lewada, kapriola, kurbeta, pezada, balotada, piruet, półparada, łopatka, lotne zmiany nogi w galopie, praca na pilarach itd. Był to także okres, gdy każdy szanujący się jeździec poczytywał sobie za obowiązek spisywanie swej wiedzy w książkach. Po dziś dzień światowe autorytety takie jak K. Kyrklund, lub R.L Watjen wyprowadzają historię nowożytnej hipiki właśnie z tych książek. Zanim opiszę typy poszczególnych ćwiczeń chciałbym przybliżyć niezwykle bogatą historię podręczników jeździeckich i wielkich mistrzów hipiki z tego okresu. A byli oni prawdziwymi idolami i zawadiakami swoich czasów.
Proces ten przypominający reakcje łańcuchową rozpoczął się we Włoszech za sprawą wybitnego jeźdźca Federico Grisone, który w 1552 wydaje książkę pt. „Ordini di Cavalcare” i zakłada szkołę jazdy paradnej. Charyzma i umiejętności mistrza przyciągają jeźdźców z całej Europy. Wracając w rodzinne strony zakładali oni własne szkoły i pisali własne podręczniki. Najwybitniejszym uczniem włoskiej szkoły jazdy, był Francuz Antonie de Pluvinel (był on uczniem Salomona la Broue oraz Pignatellego - uczniów Grisona). Pluvinel ulepszył włoskie metody i założył przy dworze Ludwika XIII ( tego od muszkieterów) królewską szkołę jazdy haute ecole. Wydany został także jego własny podręcznik jazdy konnej „Le Instruction du Roy en le exercise de monter a cheval” wydany pośmiertnie w Paryżu w 1623 roku.
Francuska haute école była punktem wyjściowym dla Anglika Williama Cavendisha, który jak łatwo się domyśleć ulepszył metody Pluvinela, napisał własną książkę oraz założył własną szkołę jazdy. Polskim adeptem włoskiej hippiki był nadworny znawca hipiki na dworze Zygmunta III Krzysztof Montwid Drohostajski - uczeń Clavadia Corte ( autora podręcznika „Il Cavallarizzo” i ucznia samego Grisona. Dla formalności dodam że Drohostajski po powrocie do kraju także wydał swój podręcznik pt.: „Hippika, to jest księga o koniach, potrzebna i krotochwilna młodości zabawa ku pożytkowi ludzi rycerskich na jasność wydana w Krakowie 1603 roku”. Niestety idee pana Krzysztofa mimo zachwytu króla szlachtę wprawiły w niespotykane rozbawienie. Sarmaci, którzy od dziecka nie ruszali się bez konia nie rozumieli dlaczego mają się uczyć jazdy z książek, niezrozumiałą dla nich była także sensowność skomplikowanych figur paradnych. Absolutnym szokiem dla poczciwego pana na zagrodzie była propozycja zbiorowego tańczenia z koniem do muzyki (carusele). Zapewne nie mniej zdziwione były także same konie przyzwyczajone do częstych ćwiczeń na szwedzkiej piechocie lub czambułach tatarskich. Sam Antonie Pluvinel dobrze pamiętał Polskę bowiem przybył wraz z koronowanym na króla Henrykiem III Walezym z którym niedługo później potajemnie opuszczał granice Rzeczypospolitej na arabskich koniach zmarłego króla Zygmunta Augusta.
Z epoką haute ecole ściśle wiąże się historia powstania słynnej hiszpańskiej szkoły jazdy w Wiedniu i stadniny w Lipissa koło Triestu założonej przez zachwyconego włoskim i francuskim stylem jazdy arcydiuka Charlesa w 1580. Wyhodował on konia złożonego główne z mieszanki krwi koni hiszpańskich (stąd określenie „hiszpańska") oraz w mniejszym stopniu z koni arabskich, berberyjskich, neapolitańskch oraz tarpanów siedmiogrodzkich. Jeźdźcem który ulepszył metody haute école (wprowadził łopatki, półparady, lotne zmiany nogi, prace na pilarach, codzienne treningi) był Francois Robichon de la Gueriniere . Jego podręcznik École de Cavalerie. jest najdojrzalszym dziełem epoki wyższej szkoły jazdy i wieńczy jej kres. Jest to swoista biblia haute école do dziś ciesząca się ogromnym powodzeniem i wielokrotnie wznawiana (niestety nie w Polsce, czego kompletnie nie rozumiem...) Warto także dodać że dla twórców haute école punktem wyjściowym były książki hipiczne z czasów starożytnej Grecji i Imperium Rzymskiego (Xenofont, Pliniusz, Simon, Marek Terencjusz).
70.pdf
149.pdf
150.pdf
194.pdf
193.pdf
189.pdf
185.pdf
186.pdf
187.pdf
188.pdf
192.pdf
191.pdf
184.pdf
183.pdf
182.pdf
181.pdf
180.pdf
177.pdf
179.pdf
178.pdf
190.pdf
175.pdf
176.pdf
174.pdf
172.pdf
173.pdf
170.pdf
171.pdf
164.pdf
165.pdf
166.pdf
167.pdf
168.pdf
169.pdf
163.pdf
162.pdf
161.pdf
160.pdf
159.pdf
148.pdf
147.pdf
146.pdf
135.pdf
73.pdf
94.pdf
99.pdf
114.pdf
158.pdf
157.pdf
156.pdf
155.pdf
154.pdf
153.pdf
152.pdf
151.pdf
195.pdf
196.pdf
197.pdf
201.pdf
202.pdf
203.pdf
204.pdf
205.pdf
212.pdf
213.pdf
214.pdf
215.pdf
218.pdf
221.pdf
226.pdf
227.pdf
234.pdf
235.pdf
236.pdf
237.pdf
384.pdf
247.pdf
248.pdf
249.pdf
252.pdf
253.pdf
254.pdf
269.pdf
274.pdf
275.pdf
280.pdf
281.pdf
282.pdf
283.pdf
284.pdf
285.pdf
286.pdf
287.pdf
288.pdf
295.pdf
296.pdf
297.pdf
298.pdf
299.pdf
300.pdf
301.pdf
302.pdf
305.pdf
308.pdf
309.pdf
310.pdf
312.pdf
313.pdf
314.pdf
315.pdf
320.pdf
371.pdf