Któż nie słyszał o legendarnym stylu jeździeckim Indian północnoamerykańskich? Kto z nas nie zaczytywał się w książkach Karola Maya pełnych pościgów i utarczek na bezkresnych równinach? O prawdziwym wizerunku konnych Apaczów i kwestii nudy w szeregach kawalerii amerykańskiej dowiecie się ruszając z nami ku krainie bizonów, mustangów i szamańskich obrzędów Tańca Ducha. Zapraszamy.
Ciekawym typem kowboja był także kolumbijski llanero, który nazwę swoją zawdzięcza trawiastym równinom zwanych llanos pokrywających Nizinę Orinoko i Wyżynę Gujańską. Mimo iż teren ten ukształtowaniem podobny był do argentyńskiej pampy i amerykańskiej prerii to jednak panujący na nim tropikalny klimat zdecydowanie zmieniał wygląd i obyczaje llanerów. Równiny te przecięte licznymi rzekami i obfitujące w trudną do przebycia, wysoką roślinność, obfitowały w gwałtowne zmiany klimatyczne od susz i upałów przez mgły i gwałtowne spadki temperatur do rzęsistych deszczów i przeszywającym wiatrem. By nie zapaść na zdrowiu w tak trudnych warunkach llanero ubierali się w poncho złożonego z dwóch rodzajów materiału, przy czym niebieski tworzył zewnętrzną ochronę, czerwony zaś wewnętrzne podbicie. Pod poncho zakładali luźne koszule i spodnie.
Do jazdy służyły im krótkie nogawice z grubej skóry oraz sandały na nogi. Odpoczywali w hamakach, które zawsze wozili przytroczone do siodła. Słynęli z niezwykłej umiejętności posługiwania się lassem, którego jeden koniec przytwierdziwszy do ogona własnego wierzchowca zarzucali z ręki na tylne nogi gonionego zwierzęcia – gdy lasso dopadało swego celu, llanero zeskakiwał na ziemię ciągnąc sznur ku sobie lub dobywał broni (krótką włócznię lub maczetę). Cięte na pasy i suszone na słońcu mięso upolowanego bydła było praktycznie jedynym pożywieniem llanero. Za jeden z największych rarytasów uważali oni kawę z cukrem. Kolumbijscy llaneros bardzo kochali swoje konie. Zwyczajem było, iż po dniu pracy żaden llanero nie poszedł odpoczywać nim nie oporządził należycie własnego konia. Kawaleria llaneros odegrała ogromną rolę w wojnach wyzwoleńczych pod przywództwem Simona Bolivara, który wypędził Hiszpanów z Ameryki Południowej. Nieco później termin llanero zaczęto odnosić do bogatego hodowcy bydła.
Co ciekawe, większość południowoamerykańskich kowboi nie uznawała jazdy na klaczach, za najlepsze do jazdy mając ogiery.
Kawaleria USA 1860 -1890
Wojskowość światowa w drugiej połowie 1850 roku uległa drastycznej zmianie. Trzy przełomowe konflikty a więc:
a. wojna krymska 1853 – 1856 pomiędzy Rosją a Turcją, Francja i Anglią;
b. wojna siedmiotygodniowa w 1866 roku pomiędzy Prusami, Włochami a Austria, Saksonią i Bawaria;
c. Wojna francusko-pruska 1870-1871.
Dowiodły one całkowicie, że zwycięża ta strona która potrafi wykorzystać nowoczesną logistykę i zaplecze ekonomiczne w przemieszczaniu wielkich mas wojska. Zmieniły się także same proporcje pojedynczych bitew – liczba żołnierzy w ówczesnej dużej armii stającej na polu walki sięgnęła pół miliona. Czas gdy błyskotliwe szarże poszczególnych pułków przesadzały o zwycięstwie powoli odchodził w niebyt na rzecz szeroko zakrojonych kampanii. Brawura stopniowo ustępowała technologii walki, zaś tętęt kopyt artylerii i kolei żelaznej. Nowe wyznaczniki militarnych przesłanek zdawały się jednak nie dotyczyć kontynentu Amerykańskiego – tam na wciąż rozległych połaciach kraju, koń zdawał się być najwyższym stopniem rozwoju kultury. Tam też narodziła się legenda jednej z najbardziej rozpoznawalnych formacji jeździeckich dla dziejów drugiej połowy XIX wieku, wyznaczającej jednocześnie narodziny nowej potęgi na firmamencie dziejowym – Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Legendy, ukształtowanej na kanwie setek powieści i filmów o walkach z Indianami i wojnie konfederatów z Jankesami. Jak wyglądało prawdziwe oblicze kawalerii amerykańskiej w tym burzliwym okresie? Spróbujmy przytoczyć kilka faktów.