Strona Główna > Historia

Ameryka Północna i Południowa

ABig ANormal ASmall

dodano: 09.07.2010


500-1235390766-Cavalry_and_Indians

Któż nie słyszał o legendarnym stylu jeździeckim Indian północnoamerykańskich? Kto z nas nie zaczytywał się w książkach Karola Maya pełnych pościgów i utarczek na bezkresnych równinach? O prawdziwym wizerunku konnych Apaczów i kwestii nudy w szeregach kawalerii amerykańskiej dowiecie się ruszając z nami ku krainie bizonów, mustangów i szamańskich obrzędów Tańca Ducha. Zapraszamy.




Szablę mocowano na cienkich acz mocnych dwóch paskach – jeden idący od tylnego łęku drugi od przedniego po ich wewnętrznych stronach. Strzemię stalowe otoczone grubą warstwą skóry, chronione od przodu pełnym zamknięciem skórzanym. Siodło kawaleryjskie nie posiadało tybinek, a jedynie siedzisko z łękami. Było ono bardzo lekkie i praktyczne. Nisko, przy końskiej łopatce zawieszano na przednim łęku torbę z dodatkową amunicją. Naboje także umieszczano przy pasie na biodrach. Ogłowie było złożone z równie szerokich pasów skórzanych z pojedynczym wędzidłem munsztukowym, o zwykle wygiętym kabłąku. Do środkowej – wewnętrznej części nachrapnika przymocowany były dodatkowy pas służący stawianiu wierzchowców przy paliku lub drzewie. Na zimę żołnierze otrzymywali skórzane grube rękawice z długim zarękawiem, futrzaną czapę z osłoniętymi uszami, ze skóry bizona, gruby kożuch ze skóry bizona do kostek oraz wymoszczone futrem buty zimowe nieco poza kostkę, zapinane dwoma pasami na przedzie nogi. Żołnierze walczyli cięciami szabli lub strzelając w trakcie jazdy z pistoletów i karabinów. Musieli także umieć szybko prowadzić ogień po zejściu z konia. Pistolety noszono w kaburach przy pasie, karabiny przytroczone do siodła, najczęściej w pozycji pionowej po prawej stronie z tyłu, tak by można było szybko po nie sięgnąć w razie kontaktu z przeciwnikiem. Do butów przypinano niewielkie ostrogi.



Lista komentarzy
Nick: Autor
Data: 08.10.2010
W sprawie erraty napisze zraz do Darka Wielca i spróbuje wyprosić by coś od siebie tu naskrobał Sam w sumie jestem ciekaw co z tymi kopytami Corteza;)Pozdrawiam serdecznie;)
Nick: duchowaprzygoda
Data: 24.09.2010
proponuje jednak erratę do tekstu: to nic, ze nie jest źle i to nic, że Tekst jak zwykle ciekawie napisany :-) a ja w nocy nie spałam przez te konie Corteza..padły czy nie?
Nick: DuchowaPrzygoda
Data: 22.09.2010
bardzo się cieszę z tematyki:jedna z moich ulubionych, ale, że pamięć mnie już trochę zawodzi:-)cieszę się, że można sobie co nieco odświeżyć. Plus dołożyć nowego.
Nick: Autor;)
Data: 28.07.2010
O ile się nie mylę nawiedził nas właśnie Dario Więcek - jeden z najlepszych polskich znawców tematyki konnicy Indian amerykańskich. Dziękujemy za uwagi i konstruktywna krytykę;) Panie Darku to może napisał by Pan dla nas jakiś artykulik o sztuce jazdy militarnej Indian?;) Serdecznie pozdrawiam
Nick: dario z www.dariocaballeros.blogspot.com
Data: 23.07.2010
czolem, jak na poczatek nie jest zle, ale mamy tu wiele bledow i przeinaczen, a nawet legend nie majacych nic wspolnego z historia. Nota bene wszystkie konie Corteza ladujace w Vera Cruz padly w walkach. Konie do Meksysku przywozono z Kuby i Hispannoli, glownie, w XVI wieku. Konie u Indian prerii wstepnie ujezdzali chlopcy pilnujacy stada rodzicow et krewnych, pierwsi vaqueros (czyli kowboje) pojawili sie w Meksyku po 1543 roku, etc wiele by pisac i poprawiac, ale i tak gratuluje artykulu, bo jest proba zwiezlego opisu amerykanskich koni et jezdzcow.